MPK pewne wygranej w przetargu? Nowe wersje reklam i… przydziały na autobusy hybrydowe.

Podziel się z innymi!

Od kilku dni obserwujemy dziwne zachowania, które mogą świadczyć o tym, że MPK Kielce jest przekonane o swoim zwycięstwie w przetargu na obsługę komunikacji miejskiej.

MPK wie, kto wygra przetarg?

W konwersacji między kierowcami MPK na Facebooku znaleźliśmy dyskusję, z której jasno wynika, że wiadomo, którzy pracownicy otrzymają przydział na… autobusy hybrydowe.  To nie wszystko. Po tym, jak pokazaliśmy, jak marny jest poziom estetyki reklam na autobusach, pojawiły się dwie odświeżone wersje, które uwzględniają już ograniczenia wynikające z nowego kontraktu (z szyb usunięto znienawidzoną przez pasażerów folię). Swoją drogą, możemy śmiało stwierdzić, że poprzez tak luźne zapisy, Kielce będą jednym z ostatnich miast, w którym tabor będzie bardziej przypominał śmietnik reklamowy niż spójnie utrzymaną i rozpoznawalną kolorystykę komunikacji miejskiej. Czyżby MPK było przekonane o tym, że wygra przetarg?

Przypomnijmy: Nowy kontrakt, obowiązujący od 2018 do 2027 roku zabrania zamieszczania jakichkolwiek reklam, ogłoszeń i plakatów na szybach pojazdów. Materiały reklamowe mogą być zamieszczane tylko na elementach blacharskich.

Bo ustawiać przetarg trzeba umieć…

Na przetargu komunikacyjnym miasto straciło już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Są to koszty postępowania w Krajowej Izbie Odwoławczej, gdyż każdą z 4 rozpraw ZTM… przegrał. Stosunkowo niedawno, ZTM zażądał (bezprawnie) kolejnych dokumentacji od firmy Michalczewski, o czym pisaliśmy TUTAJ. Michalczewski zaskarżył żądania do KIO, ale rozprawa nie odbyła się, gdyż ZTM wystraszony wysokością opłat… przyznał rację skarżącemu i wycofał się ze swoich żądań. Koszt jednej rozprawy to średnio 18 tysięcy złotych (koszty odwołania + koszty pełnomocnictwa). Początkowo, odwołujących było dwóch, więc jedna rozprawa kosztowała miasto… 36 tysięcy złotych.

Kilka dni temu ZTM wystosował kolejne wnioski do firmy Michalczewski o dokumentację, której wymagać nie może.

Będzie chaos komunikacyjny

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej mówi jasno, że rozpoczęcie świadczenia usług może nastąpić nie wcześniej niż 5 miesięcy od daty podpisania umowy. Wynika z tego, że jeżeli przetarg nie zostanie rozstrzygnięty do końca lipca, to w styczniu nie będziemy mieli czym jeździć.

Zbigniew Michnicki, p.o. Zastępcy Dyrektora ZTM, uspokaja – Pięć miesięcy to maksymalny okres, jaki ma oferent na przygotowanie się do świadczenia usług przewozowych. Jeżeli dogadamy się z potencjalnym przewoźnikiem, to okres ten możemy skrócić.

Innego zdania jest Prezes firmy Michalczewski, Aleksandra Michalczewska: Jeżeli umowa nie zostanie podpisana do końca miesiąca, możemy mieć problem z rozpoczęciem świadczenia usług w styczniu – wyjaśnia.

Chodzi przede wszystkim o autobusy, który nowy przewoźnik musi mieć 123 sztuki. Firma Michalczewski posiada zapewnienia dwóch potentatów (Solaris oraz Man) o wyprodukowaniu wymaganej ilości pojazdów w do końca bieżącego roku. Jeżeli jednak umowa nie zostanie podpisana, to firmy nie zaczną produkcji pojazdów, a to uniemożliwi dostarczenie ich przed rozpoczęciem świadczenia usług.


Podziel się z innymi!